Tajemniczo wokół stoczni
Poinformowano tylko, że Stocznia Nowa zmuszona jest płacić kilkadziesiąt milionów złotych za dzierżawę urządzeń niezbędnych do prowadzenia działalności.
Jednocześnie nie ma możliwości ich zakupu, gdyż syndyk upadłej stoczni żąda za nie kwoty znacznie przewyższającej podobne transakcje przy sprzedaży majątków upadłych stoczni w zachodniej Europie. Tam przy nabyciu majątku średnia ważona ceny wynosi około 70 mln zł, a taką kwotę Stocznia Nowa już dawno spłaciła. Pieniądze tracone na dzierżawę stocznia powinna, by się rozwijać, przeznaczyć na remont sprzętu, który jest zdekapitalizowany. W tej sytuacji zarabiane pieniądze nic jej nie dają, a urządzenia ulegają dalszej dekapitalizacji.
- Sytuacja jest mocno niepokojąca i wymaga pilnego rozwiązania - zdradził tylko Bogumił Rogowski, prezydent Business Club Szczecin. Unikał wyjaśnienia, czy i jakie kroki zostaną w tej sprawie podjęte. Równie powściągliwy był Dariusz Więcaszek, prezes Północnej Izby Gospodarczej, który stwierdził tylko:
- Sprawa jest gdzieś blokowana, ale jeszcze nie czas na ujawnianie szczegółów.
Andrzej Stachura, prezes Stoczni Nowej powiedział, że firma ma zapewnione kontrakty na ponad 2 mld zł i portfel zamówień na 3 lata.
|